Czy Google wycofa się z Chin?

Google w grudniu 2009 zostało bezpardonowo zaatakowane przez hakerów z Chin. Zdołali oni dotrzeć do kont gmail osób związanych z opozycją wobec chińskiego rządu i aktywistami na rzecz praw człowieka w Chinach. Poza Google, podobnym atakiem zostało podobno dotkniętych kilkadziesiąt innych firm. Po miesiącu od ataku Google ogłosiło, że zmienia swoją strategię względem Chin wobec narastąjacych kontrowersji związanych z cenzurowaniem wyników zwracanych użytkownikom w Chinach i albo dogada się z chińskim rządem albo wycofa się z Chin na dobre.

Dotychczas część wyników prezentowanych użytkownikom Chin była i wciąż jest cenzurowana. Przykładem tego może być wynik wyszukiwania dla słowa “tiananmen”- placu na którym doszło do krwawo stłumionych protestów anty reżimowych w 1989 roku. Zginęło wówczas ponad 2000 młodych ludzi- głównie studentów, potraktowanych czołgami i bronią palną.

Wyniki dla Tiananmen w google.com podają w sumie 2 130 000 :

tiananmen-serps-google.com-2010

Wyniki dla Tananmen w google.cn. Jest ich zaledwie 2690! :

tiananmen-serps-google.cn-2010

Widać zatem, że znaczna moc obliczeniowa zostaje przeznaczona na cenzure.

Chińczycy z przyczyn politycznych i braku mozliwości automatycznej cenzury ponadto nie mogli i nadal nie mogą bezpośrednio (bez proxy, czy innych hacków) korzystać z youtube.com należącego do Google Inc.

W swoim komunikacie Google zaznaczyło, że nie chce już cenzurować wyników wyszukiwania i, że będzie rozmawiać z przedstawicielami rządu Chin na ile i czy wogóle jest możliwe dalsze ich funkcjonowanie w obrębie istniejacego chińskiego prawa. Jeżeli te rozmowy nie przyniosą pożądanego skutku, Google “zagroziło” wycofaniem się z Chin.

Jak radzi sobie Google w Chinach? Można domniemywać że raczej chyba kiepsko, skoro chce się “wycofać” z tamtego rynku.

Na wstępie rozmowy o chińskim rynku warto wspomnieć, że jest to w tej chwili najwiekszy rynek internautów na świecie, bo aż 400 milionowy. Internauci w Chinach stanowią 20% wszystkich internautów na świecie.

Ile ma z tego Google?

Otóż lokalna wersja Google w Chinach- www.google.cn zajmuje prominentne 15-ste miejsce w rankingu najczęściej odwiedzanych stron internetowych na świecie! i trzecie miejsce spośród najczęściej odwiedzanych stron w Chinach. To (tylko) trochę tak jakby Onet.pl – trzecia najczęściej odwiedzana strona w Polsce po google.pl i nk.pl, zagroziła wycofaniem się z rynku w Polsce. Tylko trochę bo onet.pl zajmuje dopiero 175-te miejsce w rankingu najczęściej odwiedzanych stron na świecie według Alexa, a google.cn 15-ste! Na podstawie dostępnych źródeł pozwala się szacować, że Google.cn ma ponad 400milionów odsłon dziennie. Dla każdego myslącego człowieka powinno być jasne, że nie wchodzi w grę wycofanie się z rynku w Chinach z powodów cenzury, czy ataków na konta gmail należące do aktywistów na rzecz praw człowieka w Chinach.

Być może faktycznie jest prawdą, że Google zamierza zrezygnować z Chin. Być może bilans nakładów finansowych na infrastrukturę do cenzury vs. przychody z reklam wychodzi ujemny. Byc może chcą się wycofać, bo im się tam nie opłaca działać i chcą wyść na tym ich wychodzeniu z Chin z twarzą walecznego Dawida, który poległ ze złym Goliatem- komunistycznym rządem Chin, bo nie chciał cenzurować informacji. Być może kupili już po cichu albo dopiero za parę lat kupią Baidu.cn.

To wszystko być może jest prawdą, być może nie.

A co mówi Microsoft? Ballmer, CEO Microsoftu powiedział “Takie ataki przeprowadzane są codziennie. Każda z większych firm się z nimi boryka zarówno Microsoft jak i Google i Yahoo. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego i dlatego nie rozumiem i dlatego nie rozumiem postawy Google.”

Jak narazie akcje GOOG nie skoczyły do góry ani nie poszły w dół.  A czy Google przestało cenzurować wyniki swojego Chińskiego dziecka- google.cn? NIE nie przestało.

Czy Google wycofa się z Chin?

Nie sądzę. Oglądając wyniki ich narzedzia “Trends” (i.e. google.cn/trends) i trendu dla frazy “google” w Chinach, w ostatnim czasie (liczba wyszukań zawierających słowo google poszybowała do góry) wydaje mi się, że chodzi o nic innego jak o wykreowanie swoistego “buzz”- szumu wokół google celem przejęcia kolejnych uzytkowników Baidu.cn.  Moim zdaniem ta cała rozdmuchana afera z atakiem hakerskim jest niczym innym jak darmową reklamą wyszukiwarki Google.cn w tysiącach gazet i blogów w Chinach. Reklamą bardzo udaną bo o Google napisały już najwieksze gazety w przemysłowym i komputerowym Shenzen przy Hong Kongu i w Shanghaju…

Oficjalny komunikat Google Inc można przeczytać na oficjalnym blogu Google, w artykule  o zmianie postawy wobec Chin i problemu cenzury nakładanej na google.cn

Czy wam też wydaje się, że stoi za tym spisek reklamowy, czy może coś innego?

Leave a Reply